SERWUS!

#bądźmyszczerzy

Miło, że tu zajrzałeś. Jest to moja pierwsza strona, która od początku przeznaczona jest do opowiadania historii. I nie chodzi mi tu do chwalenia się swoimi krokami życiowymi bo prawdę powiedziawszy – nie ma czym się chwalić. Jest to swego rodzaju dziennik. Dzięki niemu ja zapisuję swoje wspomnienia, przemyślenia a Ty możesz wejść do mojego świata. Udostępniam Ci go, ponieważ Cię kocham. To takie moje opowiadanie. Bo każde życie to opowiadanie, a tylko my sami je sobie zapisujemy.

Uznaję, że w życiu spróbować trzeba wszystkiego. Na pytanie “gdzie widzę siebie za 5 lat” odpowiadam, że nie wiem. Uwielbiam zmiany. Dziś jestem dziennikarzem a za tydzień będę przynosił Tobie kawę do stolika bo w głowie mam myśl aby zostać kelnerem. 

Urodziłem się w Gryfinie w roku 1996. Co prawda moje życie nie jest długie jednak zawsze bałem się, że będzie banalnie proste. Zerówka – Podstawówka – Gimnazjum – Liceum … i tu zaczęło się to czego się nie spodziewałem. Poszedłem do pracy. Więc coś się pojebało. W szkole maży się o liceum. W liceum o studiach. Później marzy się o pracy a dziś … czemu kurwa nie poszedłem na studia. Tam dylemat miałbym jeden – o której mam podnieść swą dupę z łóżka. Dziś: wróciłbym do czasów szkolnych. Wracając, urodziłem się w roku w którym odbywały się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej, które de facto wygrali nasi zachodni sąsiedzi. Dodatkowo, jak dobrze zauważył to Kuba Wojewódzki w swojej nieautoryzowanej autobiografii: nasze narodziny są pomiędzy jakimiś rocznicami. Jak ich jeszcze nie ma, to historia i tak Ci doklei. Zatem, moje przyjście na świat jest po otrzymaniu przez Wisławę Szymborską literackiej nagrody Nobla a tuż przed przyjęciem przez sejm RP ustawy o zawodzie lekarza.

W liceum chciałem napisać książkę. Ten pomysł podrzuciłem nawet swojemu poloniście, który był zajebiście do nas otwarty. Usłyszałem “Przemo, weź Ty najpierw kurwa przeczytaj chociaż jedną a później bierz się za pisanie”. No dobra, może to nie były idealne jego słowa jednak w dniu dzisiejszym tak to widzę. 

Nigdy nie jarałem się przedmiotami ścisłymi. Uwielbiałem zajęcia, które były zdecydowanie lżejsze. Uwielbiałem te, które nie wymagały wielkiego myślenia w poszukiwaniach pierdolonych wzorów, którymi dziś niestety nie płacę w sklepach. Uwielbiałem te, dzięki którym mogłem patrzeć w przeszłość i tworzyć przyszłość. Zostałem blogerem, dziennikarzem … jakkolwiek to brzmi, zostałem kimś kim nie planowałem.

Podobno zostałem też reżyserem, aczkolwiek do miana “Barei” brakuje mi między innymi stworzenia filmu o dzisiejszych absurdach. Oglądając jednak telewizję i wiadomości – ktoś mnie wyprzedził. Dlatego postanowiłem wziąć się za dokumenty oraz vlogi. To drugie jest po to aby stać się “tym kimś”. Osobą, która prowadzi swoją własną internetową telewizję i mówi coś do kamery. Nieraz coś sensownego a nieraz tak chujowego, że sam autor oglądać tego nie może.

 

z drugiej strony obiektywu #zostanwdomu [vlog #23]

Napisałem, że uwielbiam zmiany. Ale w życiu jest coś pewnego. Coś, czego się nie pozbędę mimo swoich zmian: podatki i śmierć. Na dzień dzisiejszy chciałbym aby do tego wora mógłbym wepchać między innymi fotografię. Nie chcę, żeby “muzyczne i dziennikarskie ja” się obraziło ale to pstrykaniu zdjęć poświęciłem drugą stronę. I chyba jestem nawet w tym dobry.

Wejdź tu: http://www.kawenskifotografia.pl