Monika&Paweł – sesja zdjęciowa

Niesamowite w fotografii jest to, że zachować można szczęście i miłość dwojga ludzi w jednym kadrze. Ja, patrząc na załączone obrazki poniżej, tych kadrów zrobiłem trochę więcej niż tylko jeden. No ale, było zbyt pięknie, żeby się rozdrabniać.

Niedziela, czas na leczenie kaca i innych moralniaków z sobotniej imprezy. Kompletnie nie miałem z rana siły na nic ale zdawałem sobie sprawę, że należy przygotować się na sesję zdjęciową.  Oczywiście przygotować w sensie: należało wypić kawę, ułożyć włosy, odpowiednio się ubrać bo jeżeli chodzi o pomysły to o to byłem spokojniejszy. W końcu z Pawłem i Moniką umówiony byłem od dawna. Po cichu liczyłem jeszcze, że deszcz spadnie (zaglądając co jakiś czas przez okno) ale się zawiodłem. No trudno, trzeba było pakować sprzęt i jechać w umówione miejsce. Spotkaliśmy się w Chojnie przed ratuszem. Wyciągnąłem sprzęt ze swojego auta i przełożyłem do nowożeńców. Uznaliśmy, że jednym autem pojedziemy. Wybraliśmy Schwedt. Blisko a teren ładny, ciekawy. W zasadzie to od początku chcieli zdjęcia typu “street style”. Do Szczecina nie było co się pchać … daleko i tak trochę przereklamowany. Dlatego też ciekawym miejscem okazało się to, co widzisz na załączonych obrazkach poniżej.

Zaparkowaliśmy, wysiedliśmy z auta i podeszliśmy na dane miejsce. Zachwyt ogarnął wszystkich. Słońce było idealne. Miejsce z resztą też bo ludzi w nim brak. Zaczęliśmy działać. Co prawda miałem przy sobie dwie torby sprzętu aczkolwiek i tak uznałem, że całość mogę wykonać jednym obiektywem: 50mm. Plus body Canon 6d. Wcześniej wspomniałem o deszczu. Spadł! Podczas sesji. Schowaliśmy się w jakiejś wnęce.

Plan podróży? Najważniejsze było dotrzeć na ten “deptak”. O ile tak mogę to nazwać. Zwykle reszta przychodzi spontanicznie. Z resztą tak jak i tu. Plac zabaw, który zobaczysz na poniższych fotografiach, natrafił nam się przypadkiem bo akurat obok niego przechodziliśmy. Zostaliśmy tam na dłużej. Ostatnie kilka zdjęć zostały wykonane w drodze powrotnej. Bez większego planowania, ustawiania … tak po prostu.

Teraz czekamy na wrzesień i na ich przepiękny dzień. Paweł i Monika powiedzą sobie sakramentalne “Tak” a ja będę mógł to uwiecznić. Chcąc nie chcąc kolejny kolega się żeni … i to po fachu! Wracając jeszcze tylko do kaca niedzielnego. Nie chciałbym, żebyś pomyślał, że rzeczywiście jeżdżę na takie wydarzenia po mocnych baletach. Byłem po nocce, w sobotę odbywały się dni Trzcińska-Zdroju. Wywiad ze Sławomirem trzeba było przeprowadzić a później to zmontować. Ale, po raz kolejny kawa ratuje sytuacje!

Leave a Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *